środa, 14 marca 2007

Nie taki Donald straszny...

Jak zapewne zauważyliście [o ile miał kto], ten blog przeszedł pewną metamorfozę. Nie jest już tylko dziennikiem laboratoryjnym, ale także zawiera ciekawostki ze świata chemii. Według mnie jest to nie tylko zabieg mający na celu zwiększenie liczby postów, ale także poprawę atrakcyjności całego "pamiętnika". Nie każdego może przecież interesować kilkudziesięciogodzinne oczekiwanie na pojawienie się "jakichśtam" pierścieni. Ciekawostki za to są lekkie, czasem śmieszne. I tyle.

Dziś kolejny fragment "Polityki" [11/2007].

"Bary i restauracje na całym świecie produkują ogromne ilości oleju pochodzącego ze smażenia, np. frytek (tylko w USA - 11 mld litrów) [chyba rocznie - dop. red.][...] Olej można poddać fermentacji dzięki pewnemu gatunkowi drożdży i uzyskać z niego soforolipidy, które są tzw. substancjami powierzchniowo czynnymi. A to pozwala wykorzystać je do produkcji kosmetyków, mydeł czy płynów do zmywania. Ponadto powstałe na bazie oleju soforolipidy łatwo ulegają biodegradacji."

Jak widać, olej można wykorzystać już nie tylko do jedzenia, ale także do mycia się oraz przemieszczania. Mam na myśli wykorzystanie go do napędzania silników Diesla.

Jutro, tj. w poniedziałek zamierzam wdrożyć w życie swój kolejny projekt, którego szczegóły są narazie tajemnicą. Zostaną odtajnione, jeśli plan "wypali". Jeśli jednak wykonanie go nie będzie możliwe, wystarczy jedna prośba w komentarzu, a zobaczę, co da się zrobić :)

Pa.

Brak komentarzy: